here we go...

czwartek, 16.lipca.2009, 18:28
Nie wiem, który to już mój blog z kolei, ale pisany po 3 letniej przerwie. Wiec pewnie ważny.
Musi taki być.

Cieszę się ciszą wokół siebie. Przeważnie. Ale nie dziś. Z dniem dzisiejszym zacznę przelewać tu treść tego, co mniej więcej układa mi się w głowie. Oby było to warte siedzenia przed ekranem...

***

Przyjmijmy, że jest jesień. Zbieranie kasztanów, spacery po parku, bieganie wśród liści. Na jednej z okolicznych ławek usiadła dziewczyna. Typowa, w płaszczyku, z szalem niedbale narzuconym na ramiona, ot tak, by był. Z mp4 na uszach, wzrokiem śledzi przechodzących obok ludzi. Nie robi tego ostentacyjnie, raczej dyskretnie, ukradkowo. Nie rozumie pośpiechu. Ona ma czas. Mija ją zdyszany student. Dziewczyna się uśmiecha. Przypomina sobie własne ostatnie dni na uczelni. Spogląda na zegarek..15:24. Zbyt wcześnie by podejmować jakiekolwiek decyzje. Założyła nogę na nogę, pamiętając, by przygładzić spódnicę. Wzrok utkwiła w swoich dłoniach. Były drobne, jakby przyodziane w najdelikatniejszy jedwab. Już nie raz mówiono jej, że powinna na siebie uważać, przecież jest taka krucha. Ignorowała to. Już od jakiegoś czasu nic nie poddawała analizie, po prostu żyła. Jej oczy wędrowały od jednego koniuszka palca do następnego. Spoczęły na prawej dłoni. Ślad po pierścionku. Delikatny podmuch chłodnego wiatru przyprawił ją o dreszcz. Spojrzała na niebo, w końcu wyszło słońce. Wystawiła do niego twarz, uśmiechnęła się nieznacznie. Po chwili ponownie spojrzała na prawą dłoń. Wspomnienia jak żywe przesuwały się pod jej powiekami. Dlatego tak rzadko zamykała oczy. Mniej bolało, gdy miała na czym skupić wzrok. Minęło pół roku, od kiedy pożegnali się przy tej właśnie ławce. Potarła dłonie, by odrobinkę chociaż je ogrzać.

Jak myślisz, która może być godzina..?

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


Layout wykonała Panna Komercyjna dla Layout4you
Zdjęcia pochodza z Deviantartu
{ksiega}

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (1)
wszystkie (1)



2009
lipiec (1)